Nasza historia
Najpierw dzieci i psy,
potem Elza
Kiedy na świat przyszły dzieci, wraz z mężem nie wyobrażaliśmy sobie wychowywania ich w domu bez zwierząt. Chcieliśmy, by ukochane pociechy zrozumiały, jak wspaniałymi i wiernymi przyjaciółmi potrafią one być. Zanim więc zdecydowaliśmy się na prowadzenie hodowli kotów brytyjskich, zajmowaliśmy się już dwoma pieskami.
W 2014 roku trafiła do nas cudowna kotka brytyjska o ciekawym imieniu Elza. Ta urocza, futrzana kuleczka oczarowała wszystkich swoją urodą, mądrymi oczkami oraz miękkim, niebieskim futerkiem. Wiedzieliśmy, że zostaniemy prawdziwymi przyjaciółmi.
Bakcyl złapany
na pierwszej wystawie
Krótko po tym, jak Elza zamieszkała z nami, zdecydowaliśmy się wystartować z hodowlą. Złapałam bakcyla, dlatego już na kolejnym wydarzeniu prezentowałam moją śliczną Elzę - i wtedy odniosła ona swój pierwszy sukces.
Muszę przyznać, że zachwyciła mnie ta cudna rasa. Niemal natychmiast stałam się jej wielką wielbicielką, podobnie zresztą jak pozostali domownicy. Koty brytyjskie poza niebanalnym wyglądem imponują wspaniałym charakterem, dzięki któremu szybko stają się pełnoprawnymi domownikami i nie sposób ich nie kochać.
Z czasem do naszej rodzinnej hodowli niebieskich kotów dołączyły trzy kotki - w tym jedna z Rosji i jedna z Łotwy - jak również kocur z Czech.
